Jeszcze o PMSie, zapaleniach i chorych receptorach














Pamiętacie mój wpis na temat syndromu napięcia przedmiesiączkowego czyli PMS-u? Jeśli nie to poczytajcie tutaj. Pisałam w nim trochę o hormonalnym podłożu PMS a dokładnie o jego związku z obniżonym poziomem progesteronu. Całkiem niedawno w prasie i w blogach z ambicjami naukowymi zrobiło się głośno o związku PMS z procesami zapalnymi. No i jak grzyby po deszczu pojawili się różnej maści pseudo dochtorzy i naturopaci co to PMS wyleczą Wam jagodami goji, bezglutenowym chlebkiem, brukselką i kryształami (sic!). A wszystko to za sprawą pewnego badania, z którym mam osobisty problem.


Syndrom napięcia przedmiesiączkowego i białko CRP

W czasopiśmie Journal of Women's Health w maju tego roku ukazał się artykuł, w którym badacze z University of California Davis stawiają hipotezę, że to procesy zapalne mogą stanowić mechanizm fizjologiczny pojawiającego się pod koniec cyklu syndromu napięcia przedmiesiączkowego. Do wniosku takiego doszły po przebadaniu próby ponad 2500 kobiet, w późnym wieku reprodukcyjnym (pomiędzy 45 a 52 rokiem życia). U kobiet tych zmierzono poziom białka CRP we krwi. Białko CRP (test high sensitivity-CRP albo hs-CRP) jest znacznikiem zapalenia. Jego poziom we krwi wzrasta gdy w organizmie dochodzi do procesu zapalnego. Jego stężenie powyżej 10 mg/L oznacza toczącą się chorobę (jakąkolwiek), ale stężenia niższe, lecz przewyższające 3 mg/L mogą mówić coś o ryzyku choroby układu krążenia w przyszłości.
Kobiety zapytano także o występowanie 8 specyficznych i związanych z cyklem menstruacyjnym objawów takich jak: bóle i skurcze brzucha, tkliwość piersi, przybieranie na wadze, nagłe zmiany nastroju, wzrost apetytu, bóle mięśni, stawów i pleców, lęki i nerwowość oraz bóle głowy. No i wyszło, że te u których poziom białka CRP był wyższy niż 3 mg/L, miały od 30 do 40% wyższą szansę na wystąpienie objawów takich jak gwałtowne zmiany nastroju, bóle i skurcze brzucha, tkliwość piersi oraz wzrost apetytu. Podsumowując te wyniki: wyższy niż 3 mg/L poziom CRP = wyższe ryzyko PMS.
Gdzie problem? Otóż, jak udało się zademonstrować zupełnie innym badaczom, wzrastające do poziomu ponad 3 mg/L poziomy stężenia występują u bardzo wielu kobiet i niekoniecznie oznaczają  toczący się proces zapalny. Jeśli zastosować do diagnozy kryterium podwyższonego powyżej 3 mg/L CRP,  na podstawie wyłącznie jednego pomiaru, w okresie okołomiesiączkowym zapalenia zdiagnozować można u ponad 40% kobiet. Jeśli do diagnozy użyjemy pomiarów z okresu owulacji już tylko 29%. A jeśli pomiarów zrobimy więcej okaże się, że podwyższone ponad próg stężenia ma ma niewiele ponad 2% kobiet. Stężenia CRP naturalnie zmieniają się w trakcie cyklu menstruacyjnego - najniższe są wtedy kiedy poziom estradiolu jest najwyższy - a więc w okolicach owulacji. Najwyższe zaś na krótko przed i w trakcie miesiączki. Możecie sami się o tym przekonać patrząc na poniższy wykres.

Stężenia metabolitów hormonów reprodukcyjnych (E1G, PdG, FSH) i białka CRP (za Wander i wsp. 2008)

W badaniu z Journal of Women's Health nie wiadomo kiedy dokonano pomiarów. Trudno więc też stwierdzić czy podwyższone poziomy CRP są efektem rzeczywistego procesu zapalnego toczącego się w organizmie, czy też konsekwencją normalnych cykli menstruacyjnych. Dodatkowym problemem, który utrudnia wnioskowanie jest też starszy wiek biorących udział w badaniu kobiet. Stężenia CRP rosną wraz z wiekiem, a okres okołomenopauzalny (ponad 50 lat) znacząco bo prawie o 70% podwyższa ryzyko wystąpienia zmian w nastroju. To znacznie więcej niż wzrost ryzyka związany z podwyższonym CRP.

Czy progesteron sprzyja zapaleniom? 

Przeprowadzone obserwacje i analizy doprowadziły autorów artykułów do prostego i jedynie słusznego wniosku: progesteron działa pro-zapalnie. Tyle, że korelacja czyli związek pomiędzy dwoma zmiennymi w analizie statystycznej nie zawsze oznacza zależność przyczynowo-skutkową w rzeczywistości. To, że ilość spożytej w przeliczeniu na obywatela USA margaryny koreluje z liczbą rozwodów w stanie Maine bynajmniej nie oznacza, że spożywanie margaryny grozi rozwodem. Prawda? Chociaż może należałoby to porządnie zbadać?


No właśnie, kiedy popatrzeć na prace eksperymentalne prowadzone na zwierzętach lub na izolowanych komórkach to okazuje się, że jest zupełnie odwrotnie. Progesteron hamuje procesy zapalne. Co o tym świadczy? Na przykład: u kobiet zdecydowany spadek stężeń progesteronu, który występuje przed miesiączką uaktywnia procesy zapalne w macicy, co powoduje jej złuszczanie się i występowanie krwawienia. Implantacja zarodka i podtrzymywanie ciąży możliwe są również dzięki temu, że wysoki poziom progesteronu hamuje proces zapalny i częściowo "neutralizuje" układ immunologiczny matki.

Chore receptory

Ale kto by tam się przejmował takimi drobiazgami. Wynik jest wynikiem a pieniądze zarobić trzeba. Mamy więc masę doradców, którzy wiedzą jak przy pomocy diety pozbyć się PMSu. Porady i wiedza za nimi stojąca bywają powalające. Australijska naturopatka, blogerka i autorka książki  Period Repair Manual: Natural Treatment for Better Hormones and Better Periods Lara Briden tłumaczy, że to nie poziom hormonów a niezdrowe (w znaczeniu chore) receptory hormonalne mogą być przyczyną występowania PMSu. Widzieliście kiedyś chore receptory? Z gorączką i zapchanym noskiem...? Co więc szkodzi naszym biednym receptorkom? Oczywiście zapalenie. I to chroniczne. Zaleca więc kobietom unikanie spożywania hamburgerów, frytek, słodyczy i soków. Poleca zaś warzywa, owoce, nasiona, orzechy, razowe pieczywo, ryby i sałaty.  Odkrywcze prawda? Nie jedz niezdrowo a będziesz się lepiej czuć! Z kolei Laureen Geertsen w swojej bestselerowej książce Quit PMS dokładnie z tego samego powodu poleca porzucić nasiona i orzechy, uważać na zielone warzywa, pomidory i ziemniaki a także  absolutnie wystrzegać się soi.
A co mówią w tej sprawie badania naukowe? Na przykład badanie z Journal of Women's Health z roku 2007 wskazuje na słabe związki diety z występowaniem PMSu - tylko ilość spożywanego tłuszczu w istotny sposób wpływała na występowanie syndromu. Do podobnych wniosków dochodzą badacze publikujący swoje wyniki w International Journal of Obstetrics & Gynecology w roku 2004 - brak związku pomiędzy spożyciem soi, warzyw i owoców a występowaniem PMS.
Żeby Was całkiem nie załamywać dodam, że pocieszające wieści dochodzą w sprawie ryb i zawartych w nich kwasów tłuszczowych z grupy omega 3. Wygląda na to, że spożywanie ryb i suplementacja kwasami omega 3 obniża nasilenie niekorzystnych objawów okołomiesiączkowych.

Więc na zły humor pod koniec cyklu strzelmy sobie rybkę! 

Źródło: www.healthnewslife

PS. I nie myślcie, że jestem przeciwniczką zrównoważonej i zdrowej diety, albo że na PMS pomogą tylko tabletki. Twierdzę tylko, że żeby stwierdzić, że jakieś zjawisko czy proces fizjologiczny leży u podstawy PMSu trzeba mieć ku temu solidne teoretyczne i badawcze przesłanki a tych na moje oko jak na razie brak.


Cytowana literatura:
O związku pomiędzy PMS a zapaleniem przeczytacie tutaj:
Gold, Ellen B., Craig Wells, and Marianne O'Neill Rasor. "The association of inflammation with premenstrual symptoms." Journal of Women's Health (2016).
O zmianach w stężeniach w trakcie cyklu przeczytacie tutaj:
Wander, Katherine, Eleanor Brindle, and Kathleen A. O'Connor. "C‐reactive protein across the menstrual cycle." American journal of physical anthropology 136.2 (2008): 138-146.
Gaskins, Audrey J., et al. "Endogenous Reproductive Hormones and C-reactive Protein Across the Menstrual Cycle The BioCycle Study." American journal of epidemiology 175.5 (2012): 423-431.
Więcej o progesteronie, rozmnażaniu i zapaleniach można przeczytać tutaj:
Robertson, Sarah A. "Control of the immunological environment of the uterus." Reviews of reproduction 5.3 (2000): 164-174.
O diecie i PMS:
Gold, Ellen B., et al. "Diet and lifestyle factors associated with premenstrual symptoms in a racially diverse community sample: Study of Women's Health Across the Nation (SWAN)." Journal of Women's Health 16.5 (2007): 641-656.
Nagata, Chisato, et al. "Soy, fat and other dietary factors in relation to premenstrual symptoms in Japanese women." BJOG: An International Journal of Obstetrics & Gynaecology 111.6 (2004): 594-599.
Sohrabi, Nahid, et al. "Evaluation of the effect of omega-3 fatty acids in the treatment of premenstrual syndrome:“a pilot trial”." Complementary therapies in medicine 21.3 (2013): 141-146.
Takeda, Takashi, et al. "Fish Consumption and Premenstrual Syndrome and Dysphoric Disorder in Japanese Collegiate Athletes." Journal of pediatric and adolescent gynecology (2016).

Popularne posty z tego bloga

Efekt borsuka czyli czy można zajść w ciążę w ciąży?

Owuluję czy nie owuluję? Oto jest pytanie...

Pseudonauka w służbie ideolo. Studium przypadku