Owuluję czy nie owuluję? Oto jest pytanie...

"Mniej więcej w połowie cyklu, na ogół 14 dnia, następuje uwolnienie dojrzałej komórki jajowej z jajnika." 

Mówią o niej wszystkie kobiety - zarówno te, które bardzo starają się by w ciążę nie zajść jak i te, które wręcz przeciwnie, robią wszystko by w nią zajść. Święty Graal cyklu miesięcznego czyli owulacja. Pisząc swoją ostatnią notatkę na temat indukowanej (czy też prowokowanej) owulacji u kobiet uświadomiłam sobie jak wiele mitów nagromadziło się wokół owulacji jako zjawiska w ogóle. Nawet zaawansowane portale internetowe i fora dla kobiet, które starają się zajść w ciążę, karmią czytelniczki mocno uogólnionymi i nie do końca sprawdzonymi informacjami. Na przykład cytat otwierający mój dzisiejszy wpis znalazłam na stronie dla nastolatek www.teenzone.pl. Znalazłam i zamarłam na myśl o młodych dziewczynach odliczających 14 dni do rzekomej owulacji po to by radośnie oddać się miłosnym igraszkom w 15tym albo 16tym dniu cyklu. Bo zacytowane zdanie to klasyczny owulacyjny mit (a nawet mit podwójny). Inne przykłady takich mitów? Bardzo proszę:
 
1. Owulacja występuje w każdym cyklu. 
2. Można przewidzieć dzień owulacji.
3. Można wyczuć owulację.
4. W trakcie owulacji uwalniana jest zawsze tylko jedna komórka jajowa. 
5. Orgazm wywołuje owulację. 
6. W dniu owulacji kobieta staje się demonem seksu.

W tym poście nie będę chyba w stanie zmierzyć się szczegółowo z nimi wszystkimi (pewnie zanudziłabym Was na śmierć). Postaram się jednak co nieco wyprostować...

Jak to się w ogóle dzieje?


Moment owulacji.
Ten szklisto-żółty pęcherzyk zawiera dojrzałą komórkę jajową
Czerwony wzgórek to pęcherzyk jajnikowy, który po owulacji
 zamieni się w ciałko żółte. Fot. J. Donnez
Zawsze kiedy czytam na temat fizjologii cyklu menstruacyjnego zachwyca mnie niesamowita precyzja mechanizmów związanych z rozmnażaniem u kobiet. Pewnie stwierdzicie, że to wariactwo ale kiedy zastanawiam się nad tym jak wiele jest układów, organów, tkanek i komórek, których działania trzeba jakoś skoordynować żeby rozkręcić cykl miesięczny, myślę o ewolucyjnych cudach. Takich małych, których z reguły na codzień kompletnie nie dostrzegamy.
Owulacja to proces uwolniania dojrzałej do zapłodnienia komórki jajowej z pęcherzyka jajnikowego w trakcie cyklu menstruacyjnego. Z grubsza rzecz ujmując, w proces ten zaangażowane są  3 układy (rozrodczy, nerwowy i hormonalny), 3 organy (mózg, jajniki i nadnercza), conajmniej 6 różnych hormonów (gonadoliberyna, hormon luteotropowy LH, i folikulotropowy FSH, estradiol, progesteron i inhibina) i bliżej mi nieznana liczba różnych komórek.
W pewnym sensie każda owulacja ma swój początek w życiu płodowym. To właśnie wtedy wytwarza się pierwotna rezerwa komórek jajowych, z których organizm kobiety, a konkretnie jej jajniki czerpią aż do wystąpienia menopauzy. Rezerwa ta przechowuje się w stanie niemal nienaruszonym do pierwszej miesiączki kiedy to rusza "parada owulacji". W trakcie kolejnych cykli menstruacyjnych grupy oocytów z pierwotnej rezerwy wraz z otaczającymi je komórkami, które tworzą pęcherzyki pierwotne  pobudzone zostają do dalszego wzrostu uczestnicząc w swoistego rodzaju wyścigu, którego metę stanowi owulacja. Ten wyścig wygrywa z reguły komórka jajowa najlepszej jakości. Do tej pory sądzono, że w każdym cyklu pobudzona zostaje tylko jedna taka grupa ale ostatnie badanie pokazują, że może ich być po kolei dwie lub nawet trzy. Mówi się więc o kolejnych falach pierwotnych pęcherzyków pobudzanych w trakcie cyklu. Jedna z tych fal trafia na odpowiednie środowisko hormonalne, które z kolei stymuluje jedną czasem dwie komórki (oocyty dominujące) do ostatecznego rozwoju i uwolnienia w postaci dojrzałego, gotowego do zapłodnienia jaja. Spytacie pewnie czemu grupy a nie pojedyncze pęcherzyki zostają pobudzona do dalszego rozwoju? Według mnie dlatego, że stawka jest wysoka. Jeśli ostatecznym skutkiem całego tego zamieszania jest zapłodnienie i ciąża, dobrze jest mieć wybór i pewność, że nowego człowieka współtworzyć będzie rzeczywiście najlepsza z dostępnych komórek jajowych.

Kiedy występuje?

Przepraszam, wcześniej zaowulowałam.
Powiedzmy sobie szczerze - problem polega na tym, że nie jesteśmy w stanie tego przewidzieć. Dzień owulacji nie jest stałą cechą cyklu menstruacyjnego. Nie ma żadnej gwarancji, że jeśli w jednym cyklu owulacja wystąpiła w dniu 12 to w kolejnym wystąpi również w tym samym dniu. W dodatku nie ma jednoznacznego, fizjologicznego markera wystąpienia owulacji. Wiadomo, że mniej więcej o 24 do 36 godzin poprzedza ją znaczący wzrost stężenia LH czyli hormonu luteinizującego wydzielanego z przysadki mózgowej oraz gwałtowny wzrost stężenia estradiolu produkowanego w jajnikach. Zagadką pozostaje jednak kiedy dokładnie oba te wydarzenia w danym cyklu nastąpią. Można jedynie oszacować ich prawdopodobieństwo. Klasyczną w tym zakresie jest praca amerykańskich naukowców opublikowana w British Medical Journal pochodząca z roku 2000. Na podstawie danych o stężeniach metabolitów (produktów przemiany materii) estradiolu i progesteronu określonych w moczu 213 kobiet, oszacowali dzień wystąpienia owulacji oraz poprzedzające go 5 płodnych dni w trakcie których może dojść do zapłodnienia. Okazało się, że jedynie u jednej trzeciej spośród badanych kobiet płodne okienko a tym samym i owulacja przypadać mogła na okres pomiędzy 10 a 17 dniem. U pozostałych
Dzień cyklu, w którym kobieta jest płodna z największym
prawdopodobieństwem zależy od długości cyklu.
Za Wilcox i wsp. 2000.
dwóch trzecich okienko to zdarzać się mogło wcześniej lub później niż ten okres. Interesujące, że u ponad 30 kobiet owulacja wystąpić mogła już przed 7 dniem cyklu. Dzień cyklu, w którym prawdopodobieństwo bycia płodnym było najwyższe w przypadku kobiet z regularnymi cyklami związane było z długością cyklu (co widać na rysunku obok). Spośród 69 kobiet których cykl trwał dokładnie 28 dni tylko 7 z nich owulowało na 14 dni przed wystąpieniem miesiączki czyli w połowie cyklu. Autorzy artykułu rekomendowali by informować kobiety, że ich dni płodne są raczej nieprzewidywalne nawet jeśli cykle menstruacyjne są regularne.
Jeśli tak jest rzeczywiście, a większość dowodów za tym przemawia, wszelkie metody oparte na matematycznych wyliczeniach dnia owulacji od początku czy od końca cyklu skazane są na niepowodzenie. Są jak gra w rosyjską ruletkę: prędzej czy później rewolwer na pewno wystrzeli. Niepewne jest tylko czy człowiek jest na to przygotowany...


Mittelschmerz i inne objawy owulacji, które mogą świadczyć o czymś zupełnie innym

Cyklowi menstruacyjnemu towarzyszą zmiany w podstawowej temperaturze ciała
Wzrost temperatury o co najmniej 2 kreski jest sygnałem przejścia do fazy lutealnej
Zwolennicy naturalnych metod planowanie rodziny lub jak kto woli, naturalnej regulacji poczęć wymieniają szereg objawów, na podstawie których określić można dzień owulacji. Należą do nich między innymi: wzrost temperatury ciała mierzonej w trakcie cyklu, zaraz po obudzeniu się, ale jeszcze przed wstaniem z łóżka (podstawowej temperatury ciała), zmiana w ciągliwości i barwie śluzu z szyjki macicy, zmiana pozycji szyjki macicy, zmiany w libido oraz ból w okolicy jajników czyli tytułowy mittelschmerz. Skuteczność oceny występowania dnia owulacji  na podstawie tych objawów nie wygląda specjalnie imponująco. Problem w tym, że objawy te u niektórych kobiet występują a u niektórych nie (na przykład zmiana położenia szyjki macicy albo ból w okolicach jajnika). Mogą też być symptomem zupełnie innych rzeczy niż owulacja (na przykład wzrost temperatury może być sygnałem rozwijającej się infekcji a zwiększenie libido objawem wypicia 2 lampek wina).
I tak na przykład wyniki badań opublikowanych z końcem lat 90tych w renomowanym czasopiśmie Fertility and Sterility mówią, że tylko w połowie przypadków owulacja diagnozowana na podstawie zmian w ciągliwości śluzu potwierdzona została przez badanie USG. Natomiast zmiany w podstawowej temperaturze ciała tylko w jednej trzeciej przypadków.  W artykule o znamiennym tytule Walidacja sygnałów owulacji: czy kobiety, które sądzą, że wiedzą, wiedzą naprawdę? opublikowanym w American Journal of Human Biology wykazano, że tylko niespełna połowa kobiet pewnych co do swojej owulacji jest w stanie trafnie ocenić jej występowanie na podstawie specyficznych sygnałów z ciała. Odsetek ten spadł do niecałych 30% gdy z próby wykluczono kobiety monitorujące zmiany temperatury ciała. W badaniu tym wzięły udział wyłącznie kobiety, które były przekonane, że wiedzą kiedy owulują. Pobierały one próbki moczu od 5 dnia cyklu menstruacyjnego aż do dnia, w którym stwierdzały owulację na podstawie symptomów. Rzeczywiste występowanie owulacji potwierdzono laboratoryjnie badając zmiany w stężeniach LH.

Jeśli nie kalendarzyk to co?

Wiarygodną metodą diagnozowania owulacji w danym cyklu jest monitoring USG . Taki monitoring to głównie poszukiwanie czegoś co zniknęło albo się zmieniło. Wykonuje się go kilkukrotnie w trakcie cyklu: w fazie folikularnej obserwuje się, czy w jajniku widać rosnący pęcherzyk dominujący, w okresie okołoowulacyjnym czy pęcherzyk pękł a w fazie lutealnej czy na jego miejscu pojawiło się ciałko żółte. Utrafić w sam moment owulacji jest trudno bo proces ten trwać może krócej niż jedną minutę. Średnica gotowego do owulacji pęcherzyka dominującego wynosi od 18 do 20 mm. Jak wygląda taki proces w obrazie USG podziwiać możecie na zdjęciach poniżej. Zwróćcie uwagę na licznik czasu umieszczony na każdym ze zdjęć w lewym dolnym rogu. Dla ułatwienia dodam, że pęcherzyk dominujący to ta czarna, wielka, znikająca dziura...
Sekwencja zdjęć USG przedstawiająca kolejne etapy owulacji
Zaczerpnięte ze strony: The Global Library of Women's Medicine

No dobrze, a co jeśli nie mamy pod ręką aparatu USG żeby pooglądać własną owulację live? Są jeszcze testy owulacyjne. Mamy ich dwa rodzaje: jedne monitorują stężenie LH w małych próbkach moczu a drugie krystalizację śliny w zależności od stężenia estradiolu. Obydwa rodzaje testów wykorzystują to samo zjawisko - znaczącego wzrostu stężenia hormonów na 24 do 36 godzin przed owulacją. Obydwa nie dają stuprocentowej pewności ale w przypadku tych pierwszych mamy znacznie większą gwarancję niż w przypadku tych drugich. Cytowany powyżej artykuł z Fertility and Sterility z 1999 podaje niemal całkowitą zgodność pomiędzy diagnozą owulacji na podstawie pomiarów stężenia LH w moczu a monitoringiem USG i tylko około 40% zgodność w przypadku testów ślinowych. W dodatku, w badaniu nie dało się zinterpretować niemal 60% wyników testów ślinowych.

Fakty na temat owulacji czyli mity wyprostowane

1. Owulacja nie występuje w każdym cyklu nawet u kobiet, które regularnie miesiączkują.
2. Owulacja nie występuje zawsze ani w środku cyklu ani w 14 dniu cyklu ani na 14 dni przed rozpoczęciem miesiączki.
3. Owulacja wystąpić może w niemal dowolnym dniu cyklu menstruacyjnego ale jej prawdopodobieństwo jest niskie w pierwszych i ostatnich jego dniach.
4. Nie można przewidzieć dnia owulacji.
5. Tylko niektórym udaje się wyczuć dzień owulacji.
6. Czasem w trakcie jednego cyklu uwalniane są 2 komórki jajowe - stąd biorą się bliźnięta dwujajowe. 
7. Orgazm nie wywołuje owulacji - o tym było w ostatnim poście
8. W dniu owulacji kobieta może stać się demonem seksu ale może to również sprawić wino albo udane zakupy na wyprzedaży.

Cytowana literatura
Lynnette Leidy Sievert, & Catherine A Dubois (2005). Validating signals of ovulation: do women who think they know, really know? American Journal of Human Biology DOI: 10.1002/ajhb.20317

Guida M, Tommaselli GA, Palomba S, Pellicano M, Moccia G, Di Carlo C, & Nappi C. (1999). Efficacy of methods for determining ovulation in a natural family planning program. Fertility and Sterility DOI: 10.1016/S0015-0282(99)00365-9  

Wilcox AJ, Dunson D, & Baird DD (2000). The timing of the “fertile window” in the menstrual cycle: day specific estimates from a prospective study British Medical Journal DOI: 10.1136/bmj.321.7271.1259

Chizen, D, Pierson, R (2010) Transvaginal ultrasonography and female infertility, Global library of Women's Medicine, http://www.glowm.com/section_view/heading/Transvaginal%20ultrasonography%20and%20female%20infertility/item/325
(ISSN: 1756-2228) 2010; DOI 10.3843/GLOWM.103

Popularne posty z tego bloga

Efekt borsuka czyli czy można zajść w ciążę w ciąży?

Pseudonauka w służbie ideolo. Studium przypadku