Efekt borsuka czyli czy można zajść w ciążę w ciąży?

Dziś czysto o nauce. Bez żadnych wtrętów z codziennej sceny lekarsko-politycznej. W ramach dokształcania z języka nieojczystego a tego, którym posługuje się cała naukowa kraina zaglądam czasem sobie do New York Timesa. No i ostatnio natknęłam się na takie oto ciekawe pytanie:   

Can a woman have two fetuses in different stages of development in the uterus at the same time? 

A mówiąc prościej i po polsku:
 Czy można zajść w ciążę będąc w ciąży?

 


Tak, tak drogi Doktorze H (nie mylić z pewnym lekarzem, profesorem Ch), czy spotkał się Pan kiedyś z takim przypadkiem? Nie obejrzałam wszystkich odcinków Doktora House'a ale z tego co widziałam coś mi się wydaje, że mógł się nie spotkać. Stąd niedowierzanie w jego oczach. Ale wszystko w przyrodzie jest niemożliwe i dlatego piszę ten post.

Zacznijmy od borsuków

Borsuk jaki jest każdy widzi. Oczywiście borsuk europejski (Meles meles).Ten nieduży ssak drapieżny z rodziny łasicowatych dość powszechnie występuje w całej Europie w tym i w Polsce. Jest dietetycznym oportunistą czyli zżera wszystko jak leci ale najlepiej lubi dżdżownice. Potrafi też zapolować na królika albo czyjegoś ulubionego kotka. Dosyć łatwo przystosowuje się do środowiska i można go spotkać również w okolicach siedzib ludzkich. Samica rodzi od 1 do 5 młodych. Borsuki żyją w  rodzinnych norach i raczej preferują nocny tryb życia tak, że spotkać je na codzień, w lesie wcale nie jest łatwo. Nie dość, że śpią w ciągu dnia to zapadają jeszcze w sen zimowy i tak przesypiają sobie od grudnia do końca lutego czasem tylko budząc się by przekąsić conieco.
Milutki, prawda?

Fot. Nadleśnictwo Jeleśnia
No dobrze tylko co ma borsuk do wiatraka? Ano to, że samice borsuka potrafią uprawiać seks prawie przez cały rok a w ciążę zachodzą wtedy kiedy uznają, że warunki środowiskowe im odpowiadają. To znaczy kiedy poza norą jest w miarę miło i przyjemnie, świeci słoneczko a jedzenia jest w bród. Niby podobnie jak kobiety (poza tym słoneczkiem) a jednak trochę inaczej. Podczas gdy u kobiety ciąża nie rozwija się najczęściej dlatego, że w skutek aktu seksualnego do zapłodnienia nie doszło u borsuczycy niemal każda kopulacja kończy się zapłodnieniem. Zapłodnienie nie blokuje jednak kolejnej owulacji. Sprytna borsuczyca zamiast pozbywać się zarodków przechowuje je po prostu w jajowodach aż do najbliższego sezonu rozrodczego, który zwykle przypada na wiosnę. Przedłużona ciąża borsuczycy trwać może niemal 11 miesięcy pomimo, że ostateczny rozwój zarodka zajmuje od 40 do 49 dni. Dodatkowe zapłodnienie, czyli superfetacja (superfetation) może zachodzić w trakcie rozwijającej się ciąży a zagnieżdżone zarodki pomimo, że są w różnym wieku rodzą się w tym samym miocie. Dodam jeszcze, że są to zarodki pochodzące z kopulacji z całkiem różnymi tatusiami. Sprytnie, co?
Jak się to dzieje? Do końca nie wiadomo. Trudno prowadzi się badania na borsukach w warunkach naturalnych ze względu na ich tryb życia a laboratoria pełne chętnych do rozrodu borsuków po prostu nie istnieją. Jednak kilku naukowcom to się udało (o szczegółach możecie poczytać tutaj). Wiadomo jest, że borsucze zarodki przechodzą tak zwaną diapauzę (nie mylić z menopauzą lub andropauzą!) czyli rozwojowy areszt. W tym okresie ich metabolizm i podziały komórkowe zostają znacznie choć nie całkowicie zredukowane. W rezultacie zarodki powstałe w wyniku wcześniejszych kopulacji są trochę większe niż zarodki powstałe później. Można je więc łatwo rozróżniać. Dopiero gdy nadchodzi ten odpowiedni moment zarodki implantują się w macicy i zaczyna się ich normalny rozwój.
A wszystko oczywiście przez hormony, między innymi luteotropinę (LH), która wydziela się w okresie diapauzy z przysadki w niskich dawkach. To z kolei powoduje, że ciałko żółte powstałe po owulacji produkuje mało progesteronu i nie wspiera dostatecznie rozwoju zarodków. To sprawia, że drzemią sobie spokojnie w jajowodzie, aż do momentu kiedy warunki środowiska będą na tyle dobre by umożliwić ich bezpieczny rozwój.


Wróćmy do człowieków

No dobra, ja tu gadam o borsukach a Wy pewnie chcecie wiedzieć jak to jest z ludźmi. Czy ciąża to ostateczna i najbardziej pewna forma antykoncepcji i swobodnego, dzikiego i niczym nieograniczonego seksu? Muszę Was zmartwić. Otóż nie... Zjawisko superfetacji zdarza się również u kobiet. Na szczęście jest na tyle rzadkie, że nie musicie się specjalnie go obawiać. Chociaż, nigdy nie wiadomo. Licho, a właściwie embrion nigdy nie śpi!
Przekonała się o tym między innymi 31-letnia mama ze stanu Arkansas w USA Julia Grovenburg. Państwo Grovenburg bezskutecznie starali się o dziecko przez wiele lat. Właściwie podjęli już decyzję o adopcji ale postanowili dać sobie ostatnią szansę na naturalne poczęcie. Ich radość była wielka, gdy okazało się, że Julia jest w ciąży a zaskoczenie jeszcze większe po pierwszym badaniu usg. Lekarz prowadzący ciążę odkrył bowiem, że w brzuchu pacjentki czai się następująca sytuacja:



To co widzicie to dwa zarodki, w osobnych pęcherzach płodowych,  większy w wieku 11 tygodni a mniejszy 8.5 tygodnia. Niezły żarcik przyrodniczy! 
Pomimo obaw lekarzy, rozwój obu zarodków przebiegał prawidłowa a ciąża zakończyła się cesarskim cięciem i urodzeniem takiej o to parki. Jillian (po lewej) jest rozwojowo starsza od Hudsona (po prawej) o 2.5 tygodnia choć niemowlęta urodziły się tego samego dnia.



McNamara. Typical and atypical twinning. 
Am J Obstet Gynecol 2016
.
W całej literaturze medycznej opisanych jest około 10 przypadków superfetacji u kobiet. We wszystkich medycznie potwierdzonych przypadkach różnica w wieku zaimplantowanych zarodków nie jest większa niż kilka tygodni (maksymalnie 5). Tak jak w przypadku Julii Grovenburg superfetacja często związana jest z zaburzeniami płodności. Coś gdzieś nie działa tak jak potrzeba a najczęściej oczywiście układ wydzielania hormonów jajniki-przysadka-podwzgórze. Superfetacje zdarzają się też częściej w przypadku zapłodnienia in-vitro gdy pomimo implantacji dalej stosuje się hormonalną stymulację. No i niestety, szczęśliwych rozwiązań nie ma zbyt wielu. 
Ale właściwie jak to się dzieje? Otóż okazuje się, że krótko po zapłodnieniu wciąż mogą rozwijać się prawidłowe komórki jajowe. Zazwyczaj szybko rosnący w trakcie ciąży poziom progesteronu matczynego a potem płodowego doprowadza do degeneracji tych komórek ale obserwacje  poczynione na preparatach sugerują, że z bliżej niewyjaśnionych przyczyn, niektóre komórki jajowe nie degenerują i pozostają jeszcze przez chwilę zdatne do zapłodnienia.  Ale nawet w takim przypadku rzecz staje się mało prawdopodobna przez zaczopowanie szyjki macicy gęstym śluzem, które również odbywa się pod wpływem progesteronu i uniemożliwia wędrówkę plemników do potencjalnie gotowej komórki jajowej. Do tego jeszcze najczęściej niedrożne jajowody no i kłopot z implantacją w zajętej już uprzednio przez brata  lub siostrę macicy. Wszystko to sprawia, że superfetacja u kobiet wydaje się bardzo mało prawdopodobna do tego stopnia, że niektórzy kwestionują wręcz w ogóle jej istnienie. Alternatywne wytłumaczenia obejmują: 
1) zaburzenia wzrostu obejmujące tylko jedno z normalnych, dwójajowych bliźniąt. Zaburzenia te mogą wynikać z niedorozwoju łożyska, infekcji lub zaburzeń genetycznych u jednego z bliźniąt;
2) urodzenia w odstępie czasowym skutkujące wyglądem bliźniąt, który sugeruje różnicę w rozwoju
3) pomyłka diagnostyczna na wczesnym etapie polegająca na rozpoznaniu ciąży pojedynczej.

Pewności nie ma ale są dzieci. Jak podaje wikipedia:
W 1960 r dwóch chłopców z USA, Anthony John i Mark Francis, których rozwojowo dzieliło 2 miesiące.
W 1992 znów dwóch chłopców na Hawajach, Taylor i Evan, rozwojowo dzielił ich 1 miesiąc.
W 2007 aż dwa przypadki Ame i Lia oraz  Harriet i Thomas z Wielkiej Brytanii, obie pary dzieliło ok. 3 tygodni.
W 2009 opisywany wcześniej przypadek Jillian i Hudsona, z USA.
W 2015 przypadek Katie i Petera poczętych w odstępie 10 dni, i urodzonych tego samego dnia w Australii.

Niesamowite, jak biologia wciąż może nas zaskakiwać nawet na naszym własnym podwórku. Cieszę się, że ciągle jest o czym pisać!

Cytowana literatura:
O biologii rozmnażania borsuków:
Corner, L. A., Stuart, L. J., Kelly, D. J., & Marples, N. M. (2015). Reproductive Biology Including Evidence for Superfetation in the European Badger Meles meles (Carnivora: Mustelidae). PloS one, 10(10), e0138093.
O przypadkach superfetacji u kobiet :
Scrimgeour, J. B., & Baker, T. G. (1974). A possible case of superfetation in man. Journal of reproduction and fertility, 36(1), 69-73.
Tuppen, G. D., Fairs, C., De Chazal, R. C., & Konje, J. C. (1999). Spontaneous superfetation diagnosed in the first trimester with successful outcome. Ultrasound in obstetrics & gynecology, 14(3), 219-221.
O owulacji w ciąży indukowanej clomiphenem oraz więcej przypadków superfetacji:
Sammour, A., Biljan, M., Tan, S. L., & Tulandi, T. (2001). A documented clomiphene-induced follicular development in pregnancy: Case report. Human Reproduction, 16(6), 1098-1099.
O alternatywnych hipotezach wyjaśniających superfetacje u ludzi:
McNamara, H. C., Kane, S. C., Craig, J. M., Short, R. V., & Umstad, M. P. (2016). A review of the mechanisms and evidence for typical and atypical twinning. American journal of obstetrics and gynecology, 214(2), 172-191.

Popularne posty z tego bloga

Owuluję czy nie owuluję? Oto jest pytanie...

Pseudonauka w służbie ideolo. Studium przypadku