Post Scriptum czyli co ma kula do synchronizacji...

Pamiętacie mój zeszłoroczny wpis dotyczący zjawiska synchronizacji cykli menstruacyjnych? Jeśli nie to przypominam: Ja menstruuje, ty menstruujesz, my menstruujemy. Otóż przeglądając dziś, z moim nudzącym się, przeziębionym dzieckiem, edukacyjną stronę Fiztaszki natknęłam się na genialną ilustrację problemu synchronizacji. Weźcie 16 kul do kręgli, zawieście obok siebie na różnej długości niciach i wprawcie w ruch wszystkie naraz… A teraz wyobraźcie sobie, że każda kula to kobieta a długość nici, na której kula zawisa to długość jej cyklu menstruacyjnego. Obserwujcie co dzieje się z kulami  co jakiś czas!

 

Podobie jak w przypadku dziewczyn z akademika uczestniczących w moim naturalnym eksperymencie, u których cykle co jakiś czas występowały w niemal dokładnie lub wręcz dokładnie w tych samych dniach, kule co jakiś czas wychylają się w tych samych okresach drgań, razem. Kuli nie łączy razem żadna tajna nić. Zwisają luźno obok siebie. Podobnie jak kobiet nie łączą, żadne tajne feromony. Parafrazując stwierdzenie redaktorów Fiztaszków: wystarczy trochę prostych rachunków i okaże się, że za niesamowitym tańcem menstruacyjnych cykli stoi prosta fizyka wahadła matematycznego. Czyż to nie jest genialne!!!

Cytowane prace:
Ziomkiewicz, A. (2006). Menstrual synchrony: Fact or artifact? Human Nature, 17 (4), 419-432 DOI: 10.1007/s12110-006-1004-0

Popularne posty z tego bloga

Efekt borsuka czyli czy można zajść w ciążę w ciąży?

Owuluję czy nie owuluję? Oto jest pytanie...

Pseudonauka w służbie ideolo. Studium przypadku